Z PAMIĘTNIKA ODŁĄCZONEGO OD SIECI – DNI 26, 27

04 marzec 2005, piątek

I znów zaczął padać u mnie gęsty śnieg, którego to widok przyjąłem z całkowitym spokojem. Wszystko mi już jest jedno – niech się dzieje co chce. Przerwa od sieci miała trwać krótko, a tu już dwadzieścia sześć dni. Nieźle – aż tak pesymistyczne moje szacunki nigdy nie były. No, ale już nie mam żadnych szacunków, a i wątroba dzięki temu zdrowsza jest.

Dzisiaj króciutko, bo wziąłem się do pewnej roboty, która chyba jednak będzie ponad moje siły. Postanowiłem przeglądnąć strona po stronie wszystkie numery „Filmów”, „Cinem” i „Machin” jakie mam pod ręką, a że mam wszystkie numery z kilku lat więc trochę tego jest. Myślałem, że nie tak dużo, ale dopiero teraz, w trakcie, widzę, że to robota godna Herkulesa. Zobaczymy czy dam radę. Na razie nic wyjątkowo ciekawego nie znalazłem, no ale jeszcze długa droga przede mną. Szkoda tylko, że nie mam najnowszych numerów. Kolekcja kończy się gdzieś w okolicach 2001 roku chyba. Ciekawe tylko kiedy ja to wszystko zrobię, co sobie zamierzyłem. Zobaczymy. Na razie robię jakieś cztery rzeczy na raz (nie licząc oddychania i siedzenia na dupie).

No to tyle, wracam do wertowania prasy. Może w drugiej serii uda mi się odnaleźć jakieś bardziej wartościowe materiały niż do tej pory.

***

05 marzec 2005, sobota

Powolutku osiągam moment, w którym mój mózg eksploduje. Na szczęście moim włosom wiele się stać nie powinno, bo wiele to chyba tego mózgu nie mam. Tak, wiem. Stary tekst. Phi. A wracając do tego momentu krytycznego, to spowodowany jest on tym, że coraz więcej rzeczy na raz robię i powoli zaczynam się gotować. Nie mówiąc już o tym, że w ten sposób, to wiele pożytecznego nie zrobię, bo co za dużo, to niezdrowo. No, ale nie umiem inaczej. Chciałbym skończyć wszystko za jednym zamachem, zamiast dążyć drobnymi kroczkami do celu. No, ale ja piszę, czytam, szukam, oglądam, notuję czyli wszystko na raz robię, co jest dziwne zważywszy, że mam tylko dwie ręce. No, a wobec powyższego mój mózg się zaczyna gotować i łeb mnie zaczyna napieprzać. Potrzebuję ochotniczki do leżenia sobie w nocy przy mnie i trzymania zimnej dłoni na moim czole. Reflektuje któraś z czytelniczek? W zamian ofiaruję moje, mam nadzieję, wartościowe towarzystwo. Oj tak, przydałaby mi się taka zimna łapa. Może bym się uspokoił troszkę i bardziej rozważnie podszedł do tej mojej ambicji, która mnie opanowała i przestać nie ma zamiaru.

Wbrew pozorom jest całkiem fajnie. Nie nudzę się nic, a nic, a dni mijają szybciutko. No i przynajmniej coś pożytecznego robię, co mam nadzieję zaowocuje wkrótce, gdy zacznę scalać wszystkie ścinki w jeden konkretny tekst. Trochę za dużo pomysłów mam, jak na te parę stron do zagospodarowania i trochę mi żal, że za bardzo się nie mogę rozpisać. No, ale jakość zbieranych przeze mnie materiałów jest coraz gorsza, bo coraz bardziej niecierpliwy jestem więc może lepiej najpierw nad tym zapanować? Sam nie wiem. Brakuje mi spokoju, on by rozwiązał sprawę. Nerwowy jestem niczym bohater „Dnia świra”, który właśnie z Cruellą obejrzałem. Wiele nas łączy, co mnie niepokoi. Mnie i bohatera znaczy się.

Dzisiejszy dzień miał być mniej nerwowy i mam nadzieję, że jeszcze taki będzie. Miałem siedzieć w fotelu, oglądać sport przeróżny w telewizji i wertować gazety. No i siedzę w fotelu, oglądam sport, wertuję gazety, tyle tylko, że w tej chwili nie ma sportu w telewizji. A miał być!

Nienajlepiej się czuję – czyżby jakiś przypływ grypy? Dłonie mam zimne, łeb mi pęka i taki niespokojny jestem. Piję gorącą herbatę za gorącą herbatą, ale specjalnie to mnie one nie rozgrzewają. I znów można by wrócić do tematu łóżkowej towarzyszki, ale nie będę wracał, bo co będę smucił. Wrócę lepiej do wertowania gazet. Na razie wiele nie znalazłem konkretnego, ale przede mną jeszcze dwa duuuże stosy z prasą więc jeszcze wszystko przede mną. Tschus.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.