HISTORIA PEWNEJ ZNAJOMOŚCI (30)

Z egzaminu pisemnego na studia dostałem dostateczny plus, co spowodowało znaczne oziębienie atmosfery w domu. Wszyscy byli wściekli, że zawaliłem sprawę i mało kto się do mnie odzywał, a jeśli już to krzykiem. Denerwowali się na moją ocenę, denerwowali się też na to, że nic się ode mnie nie można dowiedzieć. Wypytywali mnie jak poszło Ance, a ja odpowiadałem, że nie wiem, nie chcąc ciągnąć tematu. Co im miałem powiedzieć, że w swojej łaskawości pozwoliła mi się z Nią spotkać dopiero za kilka dni? Spotkałem Ją przypadkiem trochę wcześniej i umówiłem się na spacer następnego dnia, ale znów bezskutecznie czekałem w furtce, bo umówiliśmy się tak jak zwykle, że po prostu do Niej dołącze po drodze. A, że umówiliśmy się na 22ą, to nie miałem odwagi iść do Niej o tak późnej godzinie żeby się dowiedzieć dlaczego znów mnie wystawiła i się nie pojawiła. Znów więc nie widywaliśmy się przez długi czas, a mnie taka sytuacja nie była na rękę, bo przecież czekał mnie najważniejszy egzamin w moim zyciu więc przydałoby mi się trochę pozytywnych wibracji. Dodatkowo miałem zgryz, bo za kilka dni były urodziny Ani, na które tak de facto, to nie zostałem jeszcze zaproszony i nie wiedziałem co robić. No, ale najpierw był egzamin ustny na studia.

Dostałem dwa pytania:
1. J.A.Morsztyn – mistrz słowa i kompozycji.
2. Powieść modernistyczna.
Kiedy je zobaczyłem, to miałem zamiar poddać się bez walki, ale przemogłem się i podpytałem o powieść modernistyczną siedzącą wraz ze mną na sali dziewczynę i jakoś poszło. Nawijać umiałem więc poskładałem wszystkie strzępy wiadomości w konkretną całość i nie było tak źle. Znów dostałem dostateczny plus i realnie patrząc na oceny innych, to miałem gdzieś tak 75% szans na to, że się dostanę. No i oczywiście miałem jakiegoś tam plusa z powodu swojej płci – w końcu paru chłopaków na owym sfeminizowanym kierunku, zawsze się przydało. Miałem więc dobre myśli, choć oczywiście na ogłoszenie, kto jest przyjęty, a kto nie, czekałem w stanie napięcia całkowitego. Nic już nie zależało ode mnie. Mogłem tylko czekać.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.