HISTORIA PEWNEJ ZNAJOMOŚCI (29)

Niemcy zdobyli tytuł mistrza Europy w piłce nożnej, pokonując w dogrywce Czechy 2:1 (po raz pierwszy zastosowano na turnieju takiej rangi zasadę złotej bramki), a ja byłem po pisemnej części egzaminu na polonistykę. Egzamin zbytnio trudny nie był więc byłem dobrej myśli, co do jego wyniku. Choć wcześniej narzekałem, że muszę jeździć aż do Sosnowca na korki, to okazało się, że bardzo mi się przydały, bo bez nich nie było tak różowo. To, czego nauczyłem się w liceum nie wystarczyłoby na pozytywne napisanie egzaminu złożonego z trzech części. A tak było całkiem nieźle. Dodatkowym „profitem” całej tej sytuacji był fakt, że na trzydzieści osób z grupy, w której pisałem egzamin, ja byłem jedynym facetem. Oczywiście może to i by był profit dla kogoś innego, ale mnie te tłumy nieznajomych dziewczyn tylko onieśmielały i nic więcej. Gdy mnie jakaś zagadała, to jąkałem się i czerwieniłem, czyli wykorzystywałem cały zasób moich zachowań przeznaczonych na takie chwile. Byłem bardzo dziwnym facetem wtedy, ale to już nieraz tu pisałem więc nie wiem po co to powtarzam. Najważniejsze było, że mnie żadna nie zjadła, a to co napisałem na egzaminie dawało nadzieję na to, że od października będę studentem polonistyki Uniwersytetu Śląskiego. Oczywiście zostawała jeszcze część ustna egzaminu, której tradycyjnie zacząłem się obawiać w parę chwil po zakończeniu egzaminu pisemnego.

„1 lipiec, poniedziałek; Mój względnie dobry humor został jednak popsuty. Jeżdżę na rowerze. Jest godzina 19:15, a z przeciwka nadjeżdża A. i się pyta: ‚Widziałeś się dzisiaj z Anką?’ Myślałem, że dupnę jej kamieniem”. Ania wyniki swojego egzaminu miała dzień po mnie. Pojechała na nie z A… Zdała i dostała się na swoją ukochaną filozofię. Miałem ochotę iść do Niej i Jej pogratulować, ale skoro pozwoliła mi się ze sobą zobaczyć dopiero w okolicach ósmego lipca, to co się miałem narzucać. Siedziałem na dupie i rozpaczałem, że jest tak, a nie inaczej. Zresztą Ona też się nie zainteresowała moim egzaminem więc był remis. Zaczynało mi być wtedy już wszystko jedno i choć wciąż Ją kochałem, to coraz częściej zauważałem, że Ona ma mnie tylko dla jakiejś chorej zabawy, a nie po to żeby być ze mną. „3 lipiec, środa; Grałem dzisiaj w piłkę, a koło boiska przejeżdżała Ania^2 i pomachała mi. Ja nie odmachnąłem, a Ona pojechała dalej. Wracając wjechała na boisko i stanęła za bramką. Czekała na mnie, ale nawet nie powiedziałem ‚Cześć’. Co to? Znalazła sobie niewolnika? Łaskawie daje mi minutę czasu i myśli, że przylezę machając ogonem? Skończyło się. Podjechała na minutę i myśli, że mi łaskę robi. A. nawet do Niej powiedziała: ‚Uważaj żeby cię nie uderzył’. Znalazła się zatroskana”.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.