Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

DZIENNIK BRYDZI NOWAK (3)

[autor: B@rdo]

28 maja, poniedziałek
Za dużo kilo, za mało papierosów, za dużo jednostek alkoholu, za dużo kalorii, co to do cholery jest ziaziu?

Tuż po obudzeniu poczułam potworny ból głowy, spowodowany zapewne aldehydem octowym po wczorajszym bourbonie. Ból był tak intensywny, że przez godzinę leżałam plackiem, starając się opanować zbliżające się torsje. Niestety zawartość mojego żołądka chyba bardzo pragnęła ujrzeć światło dzienne. Po usunięciu resztek soków żołądkowych z twarzy wzięłam prysznic i zrobiłam sobie makijaż. Niestety worki pod oczami musiano by chyba usunąć operacyjnie, w żaden sposób nie udało mi się ich zatuszować. Postanowiłam, że z takim wyglądem nie pokażę się w pracy. Siadłam przed telewizorem i zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu jakiegoś odprężającego i relaksującego programu. Bardzo spodobał mi się konkurs kulturystyczny, więc z uwagą zaczęłam kontemplować młode, umięśnione i prężne ciała. Mięśnie lśniły, raz po raz napinając się i rozluźniając w rytm bicia serca. Aż dziw bierze, co kobieta może zrobić ze swoim ciałem. Kiedy show się skończył, wylączyłam TV i postanowiłam wyjść na miasto pobuszować po sklepach (monopolowych). Założyłam ciemne okulary zasłaniające połowę twarzy oraz zwiewny kawałek materiału sięgający do połowy ud w charakterze spódniczki. Po wyjściu za próg budynku okazało się, iż na zewnątrz panuje piękna, słoneczna pogoda nastrajająca pozytywnie do życia. Czym prędzej ruszyłam przed siebie, depcząc po drodze jakiegoś bezdomnego, wyciągającego ręce po pieniądze. „Zarób sobie” -odpowiedziałam mu, bo cóż może mnie, piękną, uzdolnioną i jeszcze młodą kobietę obchodzić jakiś obdartus. Nagle naszła mnie ochota na szklaneczkę whisky, więc wstąpiłam do mojego ulubionego lokalu „Czarny Lotos”. Usiadłam przy barze i kiwnęłam na barmana, który z wywieszonym ozorem przybiegł do mnie. Wiedziałam, że ma na mnie ochotę, więc rozpoczęłam z nim konwersajcę mającą na celu jeszcze bardziej pobudzić jego żądze. Zaczęłam mu opowiadać o najdziwniejszych miejscach, w których uprawiałam seks. Kiedy doszłam do łazienki w samolocie facet już był ugotowany. Wtedy zapłaciłam za drinka, ładnie się pożegnałam i wyszłam. Uwielbiam robić takie numery.

[autor: Sierus]

29 maja, wtorek
59 kilo, 7 papierosów, 1234 kalorie.

Wstałam dzisiaj bardzo wcześnie, bo już o siódmej. Idąc do łazienki zauważyłam wystającą z szafy wagę, której od kilku dni szukam. Kiedy próbowałam ją wyciągnąć urwały się drzwi od owej szafy pod naporem dużej ilości pustych flaszek, które zawsze po opróżnieniu wrzucam do szafy, a także kilku zgrzewek piwa „Zlaty Bażant”. Eh.. jak ja lubię na dobry początek strzelić sobie 2-3 pifka. W każdym razie dziś postanowiłam spędzić inaczej dzień. Oprócz pójścia do roboty i odwalenia jej tak żeby było, postanowiłam że skoczę do salonu piękności „Boska Helena”. Tak! Pora już coś zrobić ze sobą, bo ostatnio te wory pod oczami zaczęły mnie już męczyć. Może coś się z nimi da zrobić, większa ilość snu i mniejsza ilość alkoholu nie wchodzi w ogóle w rachubę. Po południu tak jak postanowiłam, wybrałam się do „Boskiej Heleny”. I tu spotkała mnie spora niespodzianka. Okazało się, że Patrycja wyleciała ze swoje poprzedniej roboty i od 2 dni robi za sprzątaczkę w „Boskiej Helenie”. Co prawda trochę głupio mi było z początku, że moja koleżanka cały czas lata wkoło mnie i sprząta moje włosy i inne części mego ciała, które należało usunąć podczas zabiegu renowacyjnego. Tak czy owak znowu była chwila na omówienie spraw życiowych. Po odwaleniu zabiegu renowacyjnego, musiałam skoczyć do supermarketu po nową sztangę fajek. Tu spotkało mnie duże rozczarowanie. Podobno przez dobre dwa tygodnie nie będzie Klubowych… Jaka szkoda, ale cóż wzięłam w takim razie Mocne i już miałam iść do kasy kiedy okazało się, że w sklepie jest przecena Lodowej. Tak mnie kusiło żeby kupić choć jedną flaszkę ale w ostatniej chwili zza regału wyskoczyła moja szefowa kadr i jakoś tak nie wypadało mi kupować przy niej Lodowej. Tak czy owak z dużym grymasem stwierdziłam, że można w końcu raz zacząć od Złotego Bażanta i na nim skończyć. Jutro jest następny dzień i może jutro wyskoczę kupić choć jedną buteleczkę tego wspaniałego trunku (mam nadzieje, że lokalne ochłapy nie wykupią wszystkiego).

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.