SOBOTA

Oranyboskie jaki jestem zmęczony. Oczy mi odmawiają posłuszeństwa, a organizm mówi: dość! Ale od czego taki zmęczony jestem to nie wiem. Mam tylko nadzieję, że nie wykituję w międzyczasie. Właściwie to powinienem się położyć spać, albo przynajmniej poleżeć w ciszy, ale mi szkoda czasu, który i tak nie mam na co zmarnować. Błędne koło. Może mnie czekolada na nogi postawi. O! Albo seks! Niestety mam tylko czekoladę :)

Nie działo się dzisiaj nic ciekawego. Wstałem rano, umyłem się (pozdro Niesia!) i poszedłem na przystanek autobusowy. Trza było dymać do Zawiercia po samochód, którym Cruella pojechała do pracy. W autobusie poobgadywałem Dropsika ze znajomym, a potem już jechałem do Kacowic, ślizgając się po lokalnych drogach województwa śląskiego. Na uczelni luzik, choć byłem tam od dziesiątej do piętnastej, to samych zajęć było ledwie parę minut. Na pierwszych dostałem czwórkę, a na drugich piątkę za pracę, którą nadziobałem w nocy ze środy na czwartek. Kobitka nie miała żadnych obiekcji co do tekstu, co skłania mnie coraz bardziej ku stwierdzeniu, że magisterkę można nadziobać w tydzień. I dobrze. A potem wsiadłem w samochód i pojechałem do domu, o mało nie kończąc po drodze w rowie, bo mi takie jakieś babsko paskudne pod koła wyjechało prosto i ledwo wyhamowałem na śliskim asfalcie. Minąłem chwilę później tę pindę (bałem się jechać za nią) i popatrzyłem se na nią. Zadowolona z życia pogwizdywała coś pod nosem. Ech, ludzie to nie mają wyobraźni, a najmniej to już piesi. Ślisko jak piernik, wyhamować się nie da, a oni muszą przejść przez ulicę i w odbycie mają czy ktoś jedzie, czy nie. No, a w końcu mogli by popatrzeć na drogę, bo im się może większa krzywda stać jak nie wyhamuję. Ogólnie nienawidzę jeździć samochodem, gdy jest ślisko, bo tylko nerwy sobie psuję.

A teraz siedzę i zastanawiam się co robić. Coraz bardziej przekonuję się, że gapienie się w monitor raczej odpada, bo mnie oczy bolą i w ogóle jakoś tak mi niedobrze brrr. Chyba się poleczę muzyką.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl