PRZYPŁYW MELANCHOLII

Przypłynęła do mnie tak nagle, po całkiem wesołym i uśmiechniętym dniu. Chyba to jest melancholia, ale do końca nie jestem pewien. W każdym bądź razie uśmiech pozostał, ale taki bardziej smutny, a ja rozpłynąłem się w rozmyślaniach. A wszystko to, bo naczytałem się u Miluszka o kocich łapkach i kocich mordkach, co uważam za bardzo słodkie :) No, a od rozczulania się nad słodkim brzmieniem wyrażenia „kocia mordka” był już krok, do przypomnienia sobie dwóch absolutnie najsłodszych rzeczy, które robiła dla mnie Buba. Rzeczy, które powodowały szybsze bicie mojego serca i nagły, niezatamowany przypływ uczucia. Cały czas to zresztą powodują, choć teraz są co najwyżej punktem zapalnym melancholii.

Rzeczy, o których mowa wywoływałem zwykle dwoma magicznymi zaklęciami, po jednym dla każdej z nich. Pierwsze zaklęcie brzmiało: „zrób księżyca!”, a drugie: „zrób misia!”. Hihi. Nie brzmi to za poważnie, ale było skuteczne, a to najważniejsze. No, a teraz uprzedzając wszelkich zboczeńców, wyjaśnię czym prędzej o co biegało.

Na lodówce w kuchni u Buby, były ponaklejane różne naklejki. Jedna z nich, bodajże po herbacie, przedstawiała okrągłą buzię księżyca z wywalonym językiem w jedną ze stron. Doprawdy nie wiem dlaczego, ale bardzo był podobny do Buby. No i na moje „zrób księżyca!”, Buba wystawiała język i robiła identycznie księżycowo-naklejkową minę. Słodkie to było. No, a miś był jeszcze słodszy. Właściwie, prawdę powiedziawszy, ciężko mi jest sobie wyobrazić bardziej słodką rzecz od tego misia. Otóż, o ile dobrze pamiętam chodziło o znak z języka migowego, przedstawiający misia właśnie. Kiedy prosiłem Bubę żeby zrobiła misia, to Ona uśmiechała się wtedy słodko, mrużyła oczy i przebierała łapkami koło twarzy. Jeej…

Szkoda, że już nigdy nie zrobi dla mnie misia.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.