NOWOROCZNA MYŚL

Gdzieś tak od godziny plus minus dwunastej w południe prześladuje mnie jedna myśl. Uświadomiłem sobie, że prawdopodobnie gdzieś tam, nie wiadomo gdzie, żyje sobie jakaś dziewczyna, którą pokocham i z którą będę do końca życia. Zakładając oczywiście, że nie wydarzy się czarny scenariusz, co też jest możliwe, bo młodszy z każdym dniem nie jestem. No, ale jeśli czarny scenariusz się nie wydarzy, to właśnie teraz, ta ww. dziewczyna może się śmieje, może płacze, może jest zmęczona i zastanawia się nad tym, czy by się nie położyć spać, może, może, może… W każdym bądź razie jest, żyje, tak samo jak ja czasem jest szczęśliwa, a czasem smutna. Może nawet mijamy się na ulicy, bądź też kiedyś tam się minęliśmy nie zauważając nawet.

Zgłaszam protest przeciwko temu jak poukładany jest świat! Nie zgadzam się z teorią mówiącą o dwóch połówkach jabłka (choć to się kłóci z przedstawianym wyżej poglądem, ale nie mam siły tłumaczyć co i jak) ale fakt pozostaje faktem, że ktoś taki, z kim spędzę resztę życia (unikam słowa „przeznaczony” przez tego Platona wrednego) istnieje (zakładając, że nie będę jednym z tych bogatych dziadków, na co się nie zanosi, w którym „zakocha” się „na śmierć” nastolatka). Dlaczego więc nie jest tak, że po osiągnięciu na przykład siedemnastego roku życia przez jedną z zainteresowanych stron, dochodzi do spotkania i odejścia trzymając się za ręce w stronę odchodzącego słońca? O ile bardziej ułatwiłoby to życie. Nie podoba mi się lansowany model: „szukajcie, a znajdziecie”. I stąd mój protest.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.