Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

[„MEAN CREEK”]

George jest zakałą szkoły podstawowej w małym miasteczku w Oregonie. Łatwo wpada w szał, a wtedy jest całkowicie nieobliczalny. No, a przy okazji zdarzyło mu się też parę razy nie otrzymać promocji do następnej klasy, bo nie jest zbyt lotny na umyśle. Pewnego dnia rzuca się z pięściami na Sama (Kieran Culkin, młodszy brat Kevina samego w domu) i podbija mu ślipię. Sam ma zresztą z Georgem wieczne kłopoty. Brat Sama widząc podbite oko swojego braciszka, postanawia wraz z dwójką kumpli zemścić się jakoś na George’u. W tym celu wymyślają misterny plan upokorzenia chłopaka. Pod pozorem urodzin Sama, zapraszają George’a na wspólny wypad łodzią w dół rzeki. Chłopak nie podejrzewając niczego zgadza się bez szemrania na tę rzeczną wycieczkę.

„Mean Creek” to drugi film w dorobku Jacoba Aarona Estesa, nagrodzony na ostatnim festiwalu kina niezależnego Sundance. Zresztą wciąż zbierający nagrody, bo dopiero co doceniony na festiwalu Independent Spirit. I od razu trza napisać, że jak najbardziej słusznie.

Wewnętrzny głos mówił mi, że nie ma co marnować czas na tę niezależną produkcję, ale postanowiłem nie słuchać wewnętrznego głosu i skusić się na seans. No i nie żałuję. „Mean Creek” to, jak przystało na kino niezależne, nakręcony prostymi środkami i małym nakładem finansowym film, który skupia się nie na tym jak opowiedzieć daną historię, tylko na opowiadanej historii. Ważniejsze tutaj jest to, co ma się do powiedzenia, a nie w jaki sposób jest to opowiadane. Od samego początku wciąga widza w opowiadaną historię i już do końca trzyma przy ekranie. Brak tu niepotrzebnego gadania i dłużyzn (wszak trza oszczędzać na taśmie filmowej :) ), a głównym atutem filmu jest scenariusz. Zresztą atutów jest więcej, bo i można się napatrzyć na śliczne widoki ładnie sfotografowane przez operatora, a i posłuchać dobrej muzyki. Zresztą muzyka zwykle jest atutem takich filmów. Wreszcie jakiś film o czymś, a nie bezładna papka przygotowana w całości na ekranach komputerów.

Z ciekawostek: choć film jest nowy, to na ekranie możemy zobaczyć młodą Małgorzatę Kożuchowską. Czyżby jednak jakieś komputery maczały binarne palce przy tym filmie? :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.