Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

[„HEAD IN THE CLOUDS”]

Guy (Stuart Townsend) jest studentem uniwersytetu w Cambridge. Pewnej nocy do jego pokoju trafia przypadkowo Gilda Besse (Charlize Theron), która ukrywa się przed portierem męskiego akademika. Guy pozwala zostać jej na noc. Następnego dnia Gilda zaprasza go na wystawne przyjęcie organizowane w domu jej faceta. Guy zakochuje się w Gildzie od pierwszego wrażenia, lecz kochanie Gildy nie jest proste. Dziewczyna dba tylko o siebie, nie przejmując się uczcuciami innych. Wydaje się, że to tylko przelotna znajomość, gdy postanawia wyruszyć w podróż po świecie. Guy tymczasem kończy studia, a w Europie zaczynają się niebezpieczne czasy. Są lata trzydzieste, w Hiszpanii wybucha wojna domowa, a wszędzie coraz głośniej o faszystach.

„Head in the Clouds” to stylowy dramat obyczajowy o miłości rozkwitającej u zarania wojennej zawieruchy. Rozwijana w wolnym tempie historia o uczuciu, pasji i fascynacji. Film rozgrywany przy dźwiękach przebojów z lat trzydziestych i w stylowych wnętrzach pałaców i paryskich mieszkanek. Dość nudnawy, ale zdatny do oglądania jeśli tylko ktoś lubi takie romansidła, w których niewiele się dzieje, dużo gadają i jest okazja do miniwzruszeń. Ja obejrzałem od początku do końca bez bólu więc jest nieźle, choć po seansie już o filmie zapomniałem. No, ale docenić trzeba, że pod względem choćby zdjęć, nie ma się mu nic do zarzucenia. Paryż i Londyn lat trzydziestych, prezentuje się na ekranie okazale.

Jeśli idzie o stronę aktorską to rządzi tu i dzieli Charlize Theron, która zdążyła już zrzucić zbędne kilogramy od czasu, gdy wcielała się w „Monsterze” w postać Aileen Wuornos. Zrzuciła i to całkiem, o czym można się naocznie przekonać, podziwiając ją na golasa w wannie. No ja wiem, widok nagiej Charlize Theron to nic rzadkiego, ale obecne kino nie preferuje raczej nagich kobiet na ekranie więc każde ich pojawienie się należy odnotować :) Charlize w każdym bądź razie pokazuje, że Oscar jej się należał i że jej zaletą jest nie tylko ciało, ale i aktorskie umiejętności. W filmie tym, na ekranie pojawia się również Penelope Cruz, która momentami nawet wygląda ładnie, co jej się rzadko zdarza. Nasłuchało się dziewcze zewsząd, że jest piękne, to i nie boi się eksperymentować – tutaj wciela się w postać kulawej dziewczyny. No, ale aktorką dobrą jest również więc swoje robi. Na tyle, że przy ww. dwójce Stuart Townsend robi wyjątkowo marne wrażenie.

„Head in the Clouds” złym filmem nie jest, przy czym trzeba zaznaczyć, że to film raczej dla kobiecej części widowni.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.