BALLADA O WYPADKACH

Jednym z największych wypadków (zarazem najdziwniejszych) w Ogrodzieńcu, był ten, kiedy pewien samochód ciężarowy skręcając w prawo „zarył” w róg stojącego na zakręcie domu. Rozwalił dwie ściany i „odsłonił” pokój. Właściciele domu w sumie dobrze na tym wyszli: dostali odszkodowanie, uprzątneli to i owo, a koniec końców postawili w tym rozwalonym pokoju sklep mięsny.

Innym razem mój kumpel miał dachowanie Cinquecento. Wrócił po wypadku do szkoły i przez cały czas podśpiewywał „RMF FM”. Strasznie to dziwnie wyglądało więc Go spytaliśmy co się go to tak uczepiło, a on nam mówi, że podczas wypadku słuchał radia i ostatnią rzeczą, którą usłyszał, był właśnie ten dżingiel.

Kolejny kolega walnął w nadjeżdżającego Kamaza, sam jadąc na Simsonie. Jak to się stało? Ano zauważył ciężarówkę i chciał zahamować, ale w pośpiechu pomylił wajchy i nacisnął sprzęgło zamiast hamulca.

Następny kumpel rozbił się swoim Ogarem. Motocykl nadawał się do kasacji, ale ocalało szkło od reflektora. Używał go później jako kieliszka do wódki. Apropos: z jakiego najdziwniejszego naczynia piliście wódkę? Ja ze skórki od mandarynki.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.