SYLWESTER, TRZY LATA TEMU

(2001/02)

Zaczęło się tak:

A skończyło tak:

Żartuję ;))

O Sylwestrze tego roku krążą legendy, a jedna notka to za mało żeby o nim opowiedzieć. Był to pierwszy, wspólny Sylwester Bocznicy, a Bocznica była wtedy u szczytu swoich możliwości imprezowo-twórczych. Potem też było super, ale nigdy już chyba tak jak tamtej trzydniowej imprezy w Łodzi. Wtedy większość z nas była samotna i nie musiała oglądać się na nikogo, ani wstydzić przed nikim. Potem chłopaki zaczęli się zakochiwać, kończyć studia i nikt nie miał już tyle czasu dla Bocznicy jak wcześniej. Nie mówiąc już o imprezowaniu dla samej idei imprezowania. No, ale wtedy nikt o tym nie myślał.

W Łodzi zjawiliśmy się jakoś tak dwa dni przed Sylwestrem zajmując pokój o wysokim standardzie w Łódzkim hotelu Raff, który to hotel przeszedł do legendy i stał się miejscem kultu dla Bocznicy. Miejsce to z każdej strony było przygnębiające, ale i tak przysporzyło nam tylu śmiesznych historii, że dziury w ścianach, robaki pod prysznicem i orgastyczne jęki o wczesnych godzinach porannych dochodzące z sąsiednich pokojów schodziły zdecydowanie na drugi plan. Zresztą nie mogło być inaczej, gdy 100% Layout Teamu zajmowało jeden pokój.

Sama impreza sylwestrowa odbyła się w knajpie AFAIK Stereo Krogs (raczej na pewno nazwę pisze się inaczej, ale to nie ma znaczenia). Było nas kilka osób z Bocznicy i mieliśmy dla siebie cały stolik na tym niezbyt oficjalnym i eleganckim balu co nam absolutnie nie przeszkadzało, bo dobre towarzystwo warte jest każdych pieniędzy. A to towarzystwo było najlepsze z najlepszych – kwiat młodzieży z całej Polski :) Siedzieliśmy, piliśmy, dużo piliśmy :) tańczyliśmy i non stop się śmialiśmy. Pięknie było. A po północy poderwaliśmy siedzące przy stoliku obok „lesbijki” więc do rana było co robić, choć nie każdy z nas pamięta to rano :) Ja sam byłem na granicy między pamięcią, a niepamięcią, ale krótki pobyt na zewnątrz lokalu w noworocznym mrozie otrzeźwił mnie na tyle, że świadomość wróciła. No, ale nie ma się co dziwić. Wszak, gdy Bocznica pije to w monopolowych brakuje towaru.

To były świetne trzy dni i świetny Sylwester, choć nie miałem przy boku swojej ukochanej. Miałem za to swoich najlepszych przyjaciół.

Wspomnienia powrócą w notce o Sylwestrze 2002/03.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl