URBAN LEGENDS

Zainspirowany przez wątek o tym samym tytule na grupie pl.pregierz, na który zwrócił mi uwagę „nocno-rozmowowy” gambit, postanowiłem poszperać po necie za jakimiś ciekawymi przykładami miejskich legend, co byście drodzy moi mieli co poczytać (wiem jak lubicie dłuuugie notki :) ), a i co ja bym miał frajdę z potakiwania głową w rytm: „hehe, no przecież to samo zdarzyło się mojemu wujowi”. No to jadziem, bo materiałów znalazłem sporo.

Zdarzyło wam się kiedyś usłyszeć nieprawdopodobną historię, którą ktoś opowiedział wam, twierdząc, że zdarzyła się znajomemu jego znajomego? Opowiadający zapewniał o autentyczności historii, więc może powtórzyliście ją kolejnym znajomym? Jeśli tak, to przyczyniliście się do powstania miejskiej legendy. Pierwszy terminu „miejskie legendy” użył amerykański folklorysta Richard Dorson, który zbierał i badał krążące po zurbanizowanym świecie nieprawdopodobne opowiastki. Choć były one prawie zawsze fałszywe i zupełnie niewiarygodne, to jednak szybko się rozprzestrzeniały. Co więcej, im dalszy był związek bohatera z opowiadającym historię, tym bardziej w nią wierzono.

Prześledźmy zatem niektóre z urban legends. Zapraszam do dopisywania swoich „faktów autentycznych” :)

Pewna studentka przybyła na egzamin do wyjątkowo okrutnego i bezlitosnego doktora. Weszła do sali, usiadła, czyta pytania i zaczyna odpowiadać.  Po pierwszej odpowiedzi następna i następna. Facet nie wytrzymał i mówi: „jest pani kompletną idiotką, kretynką, po co pani tu przyszła??”. Dziewczyna nie wytrzymała i powiedziała sobie pod nosem:”alfons”. Gościu niestety to usłyszał i mówi do niej: „Indeks proszę”. Studentka pewna, że koniec z nią wstaje, odbiera indeks, patrzy… a tam trója. Odwraca się i patrzy pytająco na egzaminatora, a ten mówi: „każdy alfons zaliczy swoją dupę”.

Małżeństwo wynajęło opiekunkę do dziecka na jeden wieczór. Nie zdawali sobie jednak sprawy, że dziewczyna jest pod wpływem LSD. Gdy po paru godzinach nieobecności w domu zadzwonili by upewnić się, że wszystko w porządku, dziewczyna odebrała telefon i poinformował ich , że wszystko jest świetnie a w tej chwili piecze indyka na kolację. Dopiero gdy skończyli rozmawiać uświadomili sobie, że nie mieli w domu indyka. Okazało się, że dziewczyna upiekła ich dziecko.

Podobno jeśli staniemy przed lustrem i wypowiemy czasem 3 razy lub 5, 9 i 13 słowo Krwawa Mary, za każdym razem obracając się w około własnej osi a mówiąc patrząc w lustro, za ostatnim razem zjawi się Mary i zrobi nam kuku.

Grupa studentów czeka przed drzwiami sali egzaminacyjnej na egzamin z przedmiotu (tu wpisz jego nazwę). Czekają i czekają, aż w końcu któryś postanowił zajrzeć do sali przez sporą szczelinę pod drzwiami. Okazało się że profesor-egzaminator już siedzi w środku, pomimo że drzwi są ciągle zamknięte. Największy figlarz z grupy postanowił wyciąć numer: wziął swój indeks i sruu w szparę pod drzwiami. Po pewnym czasie grupa studentów czekająca na zewnątrz usłyszała – sruuu – i indeks wyjechał tą samą szparą na zewnątrz. Gość otwiera na przedmiocie – a tam 5.0 !!! Drugi gość wobec tego postanowił zrobić to samo. Sruu – indeks do środka – sruu indeks wyjeżdża. Gość otwiera – a tam 4.0 !!! Następny też: sruu do środka – sruu na zewnątrz. Otwiera, a tu 3.0 !!!
Pełna konsternacja na zewnątrz, ale jeden przygłup, który chyba nie zauważył że jest to szereg malejący ewidentnie dążący do 2.0 wziął swój indeks i sruu pod drzwiami. Cała grupa czekała ze zniecierpliwienie. Nagle sruuu – indeks wyjeżdża !!!! Gość otwiera, serducho mu bije bo chyba właśnie zrozumiał twierdzenie o szeregach… I co widzi ?? 4.0 z dopiskiem „Za odwagę”

Pewien pijany motorowerzysta dla ochrony przed zimnem założył marynarkę tak, by jej guziki znajdowały się na plecach. Na zakręcie wpadł do rowu… i zasnął. Przejeżdżający milicjanci dostrzegają znajomą postać. Usiłują pomóc – najpierw delikatnie, a potem zdecydowanie „prostując” głowę. Efekt do przewidzenia.

Egzammin ustny na KULu, student przy wejściu trzaska drzwiami, a że ściany typu „tektura”, z nad drzwi spada na podłogę krzyż. Konsternacja, student przeprasza, podnosi, grzecznie całuje i odwiesza. No i zdał. Kolejny nauczony  doświadczeniami kolegi wchodząc dziarsko wali drzwiami, krzyż spada, młodzian grzecznie przyklęka, przysysa się do figurki na dłuższą chwilę, odwiesza i … również zdaje. Trzeci student: jeb drzwiami i nic, „Przepraszam nie domknęło się”, wali ponownie ale z nieba nic nie spada, następna jeszcze bardziej desperacka próba trzaśnięcia … a na to prof: „Jeśli chce pan pocałować krzyż to leży już na stole”. Ten już nie zdał.

Dwóch gości postanowiło sobie jaja zrobić z pasażerów autobusu. Jeden wsiadł do autobusu i przy kasowaniu biletu powiedział głośno do kasownika: „Poproszę hamburgera”. Na następnym przystanku wsiadł jego kumpel i głośno zapytał, kto zamawiał hamburgera. Ponoć na następnym przystanku ktoś wstał i zamówił zapiekankę…

Egzamin z mechaniki. Student wchodzi, wykładowca od razu zadając pytanie: „Proszę siadać. Koło Mohra”. Student: „Koło czego usiąść?” Wykładowca: „Indeks proszę”…

Facet w Gdańsku zaparkował za zakazem parkowania, podchodzą niebiescy „Będzie mandat” a gość wskazuje, że na znaku jest tabliczka „nie dotyczy chodnika” po czym okazuje się dowodem osobistym na nazwisko Tomasz Chodnik.

Pewien gościu zdawał pisemny na filozofię. Pytanie brzmiało „Co to jest ryzyko?”. Koleś na środku pustej kartki napisał „To jest ryzyko!”. Zdał.
 
Na egzaminie zdesperowany profesor mówi:
– Dam panu ostatnią szansę. Jeśli powie mi pan ile w tym pokoju jest żarówek to pan zda.
Student liczy i w końcu mówi:
– Sześć.
Profesor otwiera szufladę i z uśmiechem mówi:
– A nie, bo w szufladzie mam siódmą!

We wrześniu na poprawkach ta sama sytuacja a student przezornie mówi już:
– Siedem
Profesor z uśmiechem:
– Ale w szufladzie tym razem nie ma już żarówki…
A student:
– Ale w mojej torbie jest!

CDN bo materiałów sporo :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.