KRYMINALISTA (1)

Aby opowiedzieć tą historię będziemy musieli się cofnąć o trzy i pół roku aż do.4.2001 kiedy wszystko się zaczęło. Pisywałem wtedy regularnie na pl.rec.film i tam można mnie było najczęściej spotkać (pomijając Bocznicę). Były to czasy, gdy divixy dopiero zaczynały robić karierę, a ja w domu miałem zaledwie z dziesięć filmów na tym nośniku. Jakoś nie miałem w zamiarze zmieniać tego stanu, ale pewnego razu ogłosił się na grupie jakiś koleś, który reklamował swoją stronę z filmami, które posiada w swojej kolekcji i nimi handluje za niezbyt wygórowaną cenę. Postanowiłem na nią zajrzeć i moim oczom ukazała się dłuuuga lista oferowanych tytułów, a wśród nich były również i takie, których od dość dawna szukałem, a znaleźć na kasetach nie mogłem. Okazja była kusząca, cena niezbyt wysoka więc nastukałem maila do owego kolesia i obgadaliśmy szczegóły. W sumie interesowało mnie z jego oferty dziewięć płytek za które częściowo zapłaciłem, a częściowo wymieniłem z nim na posiadane przeze mnie tytuły. Transakcja odbyła się via poczta. Nie było żadnych zgrzytów poza marudzeniem kolesia, że nic nie mówiłem, że „Klasztor Shaolin” mam w mpegu w związku z czym on przysyła mi o jedną płytkę mniej. Nie chciało mi się robić awantury, a mógłbym, bo „Porachunki” od niego urywały się przed końcem. Machnąłem ręką i siedziałem cicho. Więcej już z nim transakcji żadnych nie ubijałem. W ogóle nigdy więcej już nie kupiłem żadnych płytek z filmami w divixie.

Minęły dwa lata. Było lato 2003 roku. Siedziałem sobie przed kompem i stukałem na GG z Bubą, gdy nagle otwarły się drzwi na klatkę schodową i z dołu usłyszałem krzyk Cruelli:
– Łukasz!! Telefon do ciebie!!
Przeprosiłem Bubę i zszedłem na dół. Mijając Cruellę zapytałem:
– Kto dzwoni?
Cruella popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem i odparła:
– Policja.
Zamarłem. Nigdy wcześniej nie miałem żadnych zatargów z policją, ba, nigdy nawet nie zostałem wylegitymowany czy choćby musiałem gadać z policjantem. Nigdy, nigdy, nigdy. Czego więc teraz mogła chcieć ode mnie policja? Widziałem we wzroku Cruelli, że podejrzewa mnie o najgorsze przestępstwa (nie mam u Niej zbyt dobrej reputacji :) w końcu jest córką mojej babci, która uważa, że Bocznica to sekta satanistów) a ja szukałem w pamięci cóż takiego przeskrobałem. Nic nie przychodziło mi do głowy. Z ciężkim sercem podniosłem słuchawkę.
– Słucham.
– Łukasz? Cześć! – Zdziwiłem się jeszcze bardziej. Dlaczego policjant po drugiej stronie słuchawki zwracał się do mnie jak do starego kumpla? – Sierżant S. z posterunku policji w Ogrodzieńcu. – Nazwisko sierżanta nic mi nie mówiło. Grywam w piłkę z kilkoma niebieskimi, ale wszyscy nazywają się inaczej.
– O co chodzi?
– Łukasz, słuchaj. Miałbyś jutro czas?
– No mam, ale o co chodzi?
– Przyszedłbyś jutro, co?
– No dobrze, ale naprawdę nie wiem o co chodzi.
– Dowiesz się wszystkiego na miejscu.
– Hmm. No dobrze. O której mam przyjść?
– A o której ci pasuje?
– Niech mi pan powie, ja się dopasuje – odpowiedziałem zupełnie zaskoczony abstrakcją całej sytuacji.
– Czwarta, piąta? O której wolisz?
– Dobra, będę o czwartej.
– Jasne. No to Łukasz, jesteśmy umówieni. Cześć.
– Do widzenia.

Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że właśnie rozpoczęła się farsa, która miała potrwać następny rok.

CDN

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl