DŁUŻSZA BALLADA O WYCIECZCE KLASOWEJ

Z inspiracji notką Bajki o planowanej klasowej wycieczce nad morze.

To była pierwsza klasa liceum – wycieczka grupowa do opustoszałego obozu harcerskiego. Tylko my, las, drewniane domki i sklep oddalony od nas o kilka kilometrów. Zamieszkalismy w trzech domkach: w dwóch dziewczyny, a w trzecim, dwuosobowym, ośmiu chłopaków. Nasz domek stał na samym końcu drogi dojazdowej, jakiś kilometr, dwa od bramy. Wcześniej o kilkaset metrów przy drodze stały domki dziewczyn z którymi zamieszkała również nasza wychowawczyni. Oprócz tego wszędzie dookoła był las. Zapasy zabrane na wycieczkę szybko sie skończyły więc postanowilismy wysłać kumpla po wino. Zgodził się i poszedł. Czekamy, czekamy, w międzyczasie zaczęło padać. Po jakimś czasie wrócił cały przemoczony, ochrypnięty i bez wina. Zrezygnowanym głosem poinformował nas:
– Nie ma, wino zabrała facetka.

Załamaliśmy ręce. Okazało się później, że kumpel wracał z zakupów akurat drogą przy domku wychowawczyni. Mógł iść lasem – nie stanowiło to żadnego problemu, wystarczyło tylko obejść lasem jej domek jeśli bał sie zabłądzić. Nie! On musiał przespacerować sie akurat pod domkiem wychowawczyni. Ona jak na złość siedziała właśnie na ganku i z ciekawości zapytała co ma w plecaku. Odparł, że nic, ale wyczuła, że coś kręci, przeszukała go i zabrała mu flaszkę.

Na trzeci dzień trzeba było wyjeżdżać. Wychowawczyni, która nic do tej pory nie mówiła nam o zabranym winie, przyszła do nas, dała nam pełna butelkę i mówi:
– Macie, żebyście nie myśleli, że wypiłam!
Targnięci impulsem postanowiliśmy jeszcze przy niej wylać to wino (wiem, wiem: wstyd :( ). W tym momence zaczął sie jeden z bardziej zabawnych spektakli mojego życia. Kumpel, który dzień wcześniej otwierał wszystkie flaszki w góra sekundę, teraz zaczął udawać, że pierwszy raz w życiu ma do czynienia z flaszką alkoholu. Stękał, sapał, cudował przez kilka minut nie mogąc wyjąć korka. Dopiero poradził sobie przy pomocy noża, wpychając korek do środka. I wtedy dopiero wylaliśmy całe. Większych perturbacji nie było.

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.
www.VD.pl