Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

ODDECH PRLu (23)

Moda (4)

Nonajron – materiał z którego szyto męskie koszule. Koszule z nonajronu nie gniotły się co było przyczyną ich wielkiej popularności. Noszenie koszuli nonajron świadczyło o dobrym smaku i było eleganckie. Damskim odpowiednikiem tej popularnej tkaniny była kremplina z której wykonywano nie gniotliwe sukienki.

Odry – popularna nazwa polskich dżinsów produkowanych przez szczecińskie zakłady „Odra”. Podróba nie wyszła jednak zbyt udanie. Chodzenie w Odrach było obciachem. Nie chciały się wycierać (nawet pod pumeksem) i miały jakiś taki blady kolor. Na dżinsy mówiono też czasami „teksasy”.

Onuce – substytut skarpetek w Wojsku Polskim. Tradycja sięgająca czasów II Wojny Światowej. Poborowy pierwsze tygodnie służby poświęcał na naukę regulaminowego wiązania onuc. Flanela, z której wykonane były onuce, przybierała z czasem regulaminowy szary odcień, służący za wzorzec dla kucharzy przy sporządzaniu sojowej zupy zwanej „onucówką”.

Opalanie – szaleństwo które opętało cały naród. Opalano się masowo we wszystkich możliwych dostępnych miejscach. Na dachach bloków, boiskach szkolnych, podwórkowych skwerach, balkonach itp. Wyjazd na urlop udany był tylko wtedy,  gdy przynajmniej raz zeszła nam skóra. Wiszące na plecach frędzle schodzącej skóry, były powodem do dumy. ” – Szkoda że nie widziałeś mnie zanim trzeci raz  zeszła mi skóra” chwalono się po udanym urlopie. Nagminnie porównywano między sobą natężenie opalenizny, rozróżniając przy okazji ich odcienie. Wprawne oko fachowca bez trudu odgadywało czy opalenizna pochodzi z nad morza, z gór, czy też może z dachu miejskiego wieżowca (resztki smoły na łopatkach). W ostateczności pozostawała „kwarcówka”. Ta ostatnia była łatwa do zdemaskowania, gdyż pozostawiała ślady po ciemnych okularkach. Wszelkimi sposobami należało dążyć do ideału jakim był ciemny heban. Uciekano się czasem do niezbyt czystych chwytów jakimi były kąpiele w roztworze brązowej gencjany (czy jodyny), lub wywarze z łupin orzechów włoskich.

Parmalatka – (szwedka) krótka kurtka do pasa, ze ściągaczami, wykonana z czegoś co przypominało foliowany papier. Na plecach nadruk. Do kupienia na bazarach i ciuchach.

Parmelaty – określenie grupy ubranej po zachodniemu

Pepegi i trampki – obuwie sportowe rodzimej produkcji. Produkowane przez zakłady „Stomil” specjalizujące się w produkcji opon samochodowych. Najłatwiej można je było nabyć w firmowym sklepie „Tramp” zlokalizowanym w wieżowcu, w okolicach placu Grzybowskiego. Trampki występowały w dwóch odmianach: półtrampki- z cholewką poniżej kostek i pełne trampki – z wysoką cholewką i charakterystycznym okrągłym, gumowym ochraniaczem na kostkę. Produkowane w trzech kolorach: czarnym, granatowym i białym. Białe były najbardziej poszukiwane. Były jeszcze trampkokorki, zawsze w czarnym kolorze. Wielu chodziło w trampkokorkach na co dzień, uzyskując po pewnym czasie całkowicie gładką podeszwę. Przed otwarciem „Trampa” zawsze ustawiała się długa kolejka amatorów trampek i kaloszy. Jeśli dopisało nam szczęście, mogliśmy trafić na dostawę chińskich trampek, które były prawdziwym rarytasem. Dużo mniejszą popularnością cieszyły się pepegi, noszone głównie przez dziewczyny. Do trampa nie należało zabierać  rodziców gdyż zamiast w wymarzonych chińskich trampkach, mogliśmy do domu wrócić w Juniorkach. I jak wtedy pokazać się na podwórku?

Pionierki – czasem zwane traktorami były wykorzystywane głównie w szeregach ZHP. Nazwę wzięły od bratniej ,radzieckiej organizacji harcerskiej – „Pionierów”. Buty do kostki, skórzane, na podeszwie  wyciętej z opony Kamaza lub przynajmniej na niej wzorowanej. Wyjątkowo sztywne, w razie skręcenia nogi mogły z powodzeniem zastępować łupki.

Płaszcz ortalionowy – noszony masowo głównie przez eleganckich panów w latach 60-70. Płaszcz noszono niezależnie od pogody, z wielkim szykiem i gracją. Chcąc być w zgodzie z kanonami noszenia ortalionu, należało zapinać go pod szyję, związywać mocno w pasie ortalionowym paskiem, a na głowie nosić beret lub gustowny kapelusik. Dla pełnej elegancji należało się wyzbyć nawyku noszenia teczki pod pachą i zakupić parasol, który w razie deszczu chronił by cenny ortalion. W dni słoneczne dopuszczalne było rozpięcie płaszcza, pasek swobodnie mógł powiewać na wietrze. W ekstremalnych warunkach płaszcz można było złożyć w kostką i schować do specjalnie w tym celu noszonej teczki.

Popersi – wybryk miejskiej subkultury, zrzeszający posiadaczy długich grzywek. Był to jedyny cel statutowy tej grupy młodzieży. Popers ubierał się schludnie i obowiązkowo nosił pumpy. Zbyt wąskie spodnie groziły przeszeregowaniem do panków lub hipów.

Pumpy – tradycyjne umundurowanie „popersów”. Szerokie spodnie, zwężające się dopiero przy kostce, wykonane najczęściej z jasnego dżinsu.

Rajtuzki dziecięce – wyrafinowana metoda torturowania dzieci. Rajtuzki należało nosić do wszystkiego i w każdych okolicznościach, aż do uzyskania odpowiedniego wzrostu, dla którego przemysł nie produkował już  rajtuzek. Był to dzień prawdziwego wyzwolenia. Odzież wysoce niewygodna i okrutnie gryząca, mimo to chyba najbardziej poszukiwana przez wszystkie mamy.

Relax (kozaki) –  zimowe buty, w kolorze srebrnym, robiły wrażenie nadmuchiwanych. Podobne do tych noszonych na „Seksmisji”. W czasie większych mrozów pękały w nich podeszwy.

http://www.republika.pl/printo/warszawa/

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.