TRWA OLIMPIADA…

… więc nie ma czasu na pisanie bloga. Znaczy czas jest, ale nie ma ochoty. Znaczy ochota jest, ale nie ma co pisać. Znaczy jest co pisać, ale same nudy… AAAAA!

Nie bedę się o olimpiadzie rozpisywał, bo o tym opowiada nam troszkę Cucu na blogu ogólnym. Ja tylko powiem, że ja oglądam ostro wszystko od początku do końca i jest fajofffo. Znaczy mogło by być gdyby nie fakt, że telewizja polska (celowo z małej litery) jak zwykle pokazuje olimpiadę bardziej niż beznadziejnie. Niby non stop od siódmej rano do dwudziestej drugiej, no ale co z tego jak więcej jest gadania, pokazywania nie tych dyscyplin co trzeba no i „newsy” są strasznie opóźnione. A biegi finałowe Otylii to już z dziesięć razy widziałem… Kurna, jak nie ma nic ciekawego do pokazania to zamiast kotletów pokazali by jaką zespołową grę, których nie brakuje na olimpiadzie…

A w życiu? W życiu tak jak w życiu… Nie mam co pisać, bo olimpiada odgania ode mnie doły, a o dobrych rzeczach przecież nie ma sensu pisać w blogu :)) A już na pewno nie w moim :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.