Wdrożenie i opieka: MimasTech
Szokujące newsy!

„21 GRAMÓW” [„21 GRAMS”]

Wyst.: Sean Penn, Benicio Del Toro, Naomi Watts
Reż.: Alejandro Gonzales Inarritu
Ocena: 5(6)

Paul Rivers (Penn) jest śmiertelnie chory. Jack Jordan (Del Toro) mimo, że w młodości był niezłym ziółkiem, teraz próbuje żyć zgodnie z zasadami przyzwoitości, a co więcej nawróciło się chłopaczysko i nawet wyśpiewuje w kościele religijne pieśni. Christina Peck (Watts) natomiast straciła w wypadku samochodowym dwoje dzieci i męża. Drogi każdego z nich wkrótce się ze sobą skrzyżują.
Po sukcesie „Amorres Perros” Hollywood upomniało się o zdolnego Alejandro w wyniku czego powstało właśnie „21 gramów”. Film jakby nie patrzeć bardzo dobry, inny niż hollywoodzka sztampa, poważny, łączący ze sobą w atrakcyjnej formie, atrakcyjną treść próbującą powiedzieć nieco więcej niż wytarte slogany. Daleko temu co oglądamy od cukierkowych obrazów o szczęśliwych Amerykanach, może dlatego, że potrzeba było nieco świeższego spojrzenia zza południowej granicy na to wszystko. Do tego dochodzą jeszcze aktorskie popisy Penna i Del Toro (Watts, też ma swoje nagie pięć minut prawdy :) ). Wychodzi więc na to, że film jest godny obejrzenia. No i rzeczywiście tak jest.
Jeden z nim tylko kłopot. Nie jest lepszy od „Amorres Perros”, a generalnie wiele się od niego nie różni pod względem formy. Po co więc robić drugi raz to samo? Niech no Inarritu pokaże nam, że potrafi coś innego niż (choć opanowany do perfeckji) preferowany przez siebie sposób przekazu historii (nie widziałem jego nowelki odnośnie 11 września więc może pokazał już). Wtedy będzie się można zachwycać. A na razie potwierdził tylko swoją klasę, nie ryzykując wiele nakręceniem „21 gramów”. Dziesięć lat temu taki film zrobiłby ogromne wrażenie. Teraz jest tylko jednym z wielu podobnych, tkwiących w pułapce swojej oryginalności.
Podobno 21 gramów waży ludzka dusza. No i co z tego, oprócz faktu, że to dobry tekst do trailera? :)

Skomentuj

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany. Niezbędne pola zostały zaznaczone o taką gwiazdką: *

*

Quentin

Quentin
Jestem Quentin. Filmowego bloga piszę nieprzerwanie od 2004 roku (kto da więcej?). Wcześniej na Blox.pl, teraz u siebie. Reszta nieistotna - to nie portal randkowy. Ale, jeśli już koniecznie musicie wiedzieć, to tak, jestem zajebisty.